- 78 - [']
Bywałem na Jego koncertach. Lubiłem jego piosenki, jego głos, teksty... Tak często wracałęm do ich płyt... Ale od piątku każdą piosenkę odbieram inaczej. Jażdy tekst ma inne znaczenie...
Dzisiaj odbył się pogrzeb Mirka Breguły, lidera zespołu Universe. I chociaż dzisiaj nie słychać ich w komercyjnych rozgłościach, chciaż nie zdobywają szczytów list przebojów, to dla mnie są Artystami przez duże A. Przez te wszystkie lata pozostali wierni swojej muzyce. Nie szli za komercją, pisali kawałki takie, które były im bliskie. I za to ich cenię!
Z Mirkiem Bregułą miałem okazję rozmawiać kilka razy. Mam dwa autografy, które dla mnie są ważne. Bo kocham ich piosenki!
I dzisiaj, w takim dniu, chciałbym zamieścić tekst jednej z nich...
MIJAM JAK DESZCZ
Mijam jak deszcz,
jak niechciana szarość chmur
wiem coraz mniej
coraz więcej słysze bzdur.
Mój ogień już śpi
ledwie się tli
Jak?
Jakim cudem cofnąć czas
Jak odnaleźć w sobie siebie.
Tego nie wiem.
Mijam jak deszcz
już nie boli
prawie nic
Nie chce już biec
bo naprawde nie mam sił
W drodze na szczyt
mój anioł stróż znikł
Gdzieś
zagubiony w gęstej mgle
szuka wiary i nadziei
i siebie.
Mijam jak deszcz
Jeszcze tańcze
zrzucam z chmur
Jaki jest sens
nie spełnionej wiary w cud
ślepiej wiary w cud
Mirek Breguła (1964-2007)
remad 2007-11-07 21:10:00
skomentuj (9)
- 77 - pamiętam...
Byłem, przystanąłem, zapaliłem znicze. Pierwsze dni listopada szczególnie kierują naszą uwagę w stronę tych, których już wśród nas zabrakło. Chwila wspomnień, rozmyślań... Choć tak na prawdę, to dla mnie nie potrzeba takiego dnia, żeby o Nich pamiętać... Ja pamiętam co dzień, bo kochałem i kocham...
Po za tym jutro pierwszy dzień w pracy... Zobaczymy jak będzie. Jak narazie trochę się stresuję, ale to chyba normalne. Weekend na uczelni, więc koniec dobroci i wolności ;-)
remad 2007-11-01 21:10:40
skomentuj (3)
-76- "U mnie wszystko jak dawniej tylko świat jest mniej kolorowy..."
Kończy się jeden z gorszych tygodni w moim życiu. A może właśnie jeden z tych, w których miałem najwięcej szczęścia?
W środę wieczorem miałem kolizję drogową. Deszcz, pierwszy poślizg, zakręt na trójpasmowej drodze... Samochód do kasacji, mi na szczęście nic poważnego się nie stało. Na szczęście zawsze zapinam pasy i tym razem dzięki nim skończyło się jak się skończyło...
Przychałowałem, poczułem jak tył samochodu wpada w poślizg. Przodem uderzyłem w barierki, kręciłem się kilka razy i zatrzymałem. Zamknąłem oczy i czekałem, aż któryś z samochodów, który jedzie za mną wjedzie we mnie... Na szczęście nic takiego się nie stało.
Dużo mnie to kosztowało. Chociaż na początku byłem w szoku i tak na prawdę nie docierało do mnie to, co się stało. Straż pożarna, policja, zamieszanie, laweta... Zadzwoniłem po Przyjaciela, który w coągu 10 minut zjawił się na miejscu i pomógł mi ze wszystkim.
Wróciłem do domu z przyjacielem, samochód z lawety trafił na moje podwórko. Weszliśmy, siedzieliśmy, rozmawialiśmy. Potem pojechał, a do mnie zaczęło dochodzić to, co się stało. Nie spałem całą noc, przerzucałem sie z boku na bok, tak aż do rana. Rano wyszedłem przed dom, żeby zobaczyć ten samochód... I wtedy po raz kolejny trafiło do mnie, jaka to musiała być siła, a co za tym idzie, jak ogromne miałem szczęście w nieszczęściu, że nic mi sie nie stało. Do dzisiaj, kiedy widze mój samochód to cały sie trzęsę. I na szczęście jutro już go zabiorą, żebym nie musiał na niego patrzeć...
Życie bez samochodu jest trodne, szczególnie kiedy mieszka się na obrzeżach miasta. Ale nie wyobrażam sobie, żebym teraz miał wsiąść za kierownicę... Musze odpocząć, odetchnąć, uspokoić się. PRzerzucić na komunikację, przynajmniej na jakiś czas. Wiem, że będzie ciężko, ale dam rade. A później porozglądam się za jakimś autem, ale już raczej mniejszym... Czas pokaże.
Wiem też, że brak samochodu przełoży się na częstotliwość spotkań z Moim M. Bo dzieki nas od siebie 45 min jazdy samochodem, o komunikacji nie wspomnę, bo chyba nawet bezpośredniej nie ma. Ale mam nadzieję, że damy radę, a kolejne trudności bardziej zcementują tę znajomość... Bo patrząc na to z boku, kolejna próba przed nami... Ale damy radę! Mam nadzieję...
PS:
Od czwartku słucham pewnej piosenki. Nie wiem kto śpiewa, znalazłem ją na www.wrzuta.pl. Tytuł: "List do Boga" A tekst zamieszczam poniżej...
Drogi Boże, piszę kilka słów
Innym razem napiszę więcej
Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego
I pozdrawiam Cię najgoręcej
Tak się jakoś złożyło, że nie miałem okazji
Podziękował za list coś mi przysłał
Miałem wiele pracy, wiele nauki
Także piszę dopiero teraz.
Ref.:
U mnie wszystko jak dawniej
Tylko jeden samobójca więcej
Tylko jedna znów rodzina rozbita
Tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś tam obok rozbił się samolot
Trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko
Tak jak dziś, tak jak dziś.
Tak w ogóle to przepraszam Cię bardzo
Za to, że tak długo milczałem,
Lecz dopiero teraz zaczynam doceniać
Biblię, która mi przysłałeś.
Tak niedawno odszedł ode mnie przyjaciel,
Z którym tak wiele mnie łączyło
I dopiero teraz zaczynam rozumieć,
Czym jest życie i prawdziwa miłość.
Ref.:
U mnie wszystko jak dawniej...
U mnie wszystko jak dawniej
Tylko świat jest mniej kolorowy
Tylko życie pędzi coraz prędzej...
Tylko ludzie szybciej tracą głowy...
Gdzieś tam obok rozbił się samolot ...
Trochę dalej trzęsła się ziemia ...
kiedy patrzę na to.
tak jak dziś...
remad 2007-10-28 12:38:40
skomentuj (2)
- 75 - trochę społecznie...
Wszystko wskazuje na to, że to ostatnie moje dni wolne ;-) I to chyba dobrze. Chociaż pewnie za jakiś czas będę żałował tych słów... Ale taka już chyba jest ludzka natura... Nie doceniamy tego, co mamy, ciągle dążymy do czegoś więcej, do czegoś nowego... I to chyba dobrze! Bo smutno byłoby ot tak, po prostu nie dążyć do niczego nowego... Czy wówczas życie miałoby sens? W każdym razie widzę same plusy zmiany mojej sytuacji. Chciaż zdaję sobie sprawę z faktu, że niedługo będę narzekał na brak czasu wolnego... Ale myślę, że wówczas jakioś moje życie się poukłada.
Po za tym najwyższy czas, żeby zacząć się ruszać... Siedzenie w domu sprzyja zaglądaniu do lodówki, nie koniecznie w celu ujrzenia światła... I co nie co niestety widać... Wszedłem na wagę i... Postanawiam wznowić moje chodzenie na basen co najmniej raz w tygodniu, trzebaby też zastanowić się nad odwiedzeniem jakiejś siłowni? A może powtórka z ćwiczenia w domu? Może najpierw basen, może trochę mniej słodyczy... Ale przecież trzeba mieć w życiu jakieś przyjemności, prawda? No pod warunkiem, że równie przyjemne będzie oglądanie się w lustrze...
Rzadko piszę na moim blogu o sprawach ogólnospołecznych, o tym, co się dzieje w świecie czy w Polsce... Ale dzisiaj chyba się skuszę na kilka zdań moich przemyśleń... Wyniki wyborów znamy... Pozostaje tylko teraz zapytać co dalej? W cuda nie wierzę i wiem, że Anglii ani Irlandii to mimo wszystko u nas nie będzie... Mam nadzieję że będzie rząd specjalistów, który poprowadzi nasz kraj w dobrym kierunku... Sukcesem chyba będzie sam fakt, że cała Europa i Świat nie będzie się z nas wyśmiewał... Bo miejmy nadzieję że nie będzie już powodów... i jeszcze taka dygresja... Smutno będzie chyba bez pewnych barwnych osób, które do tej pory zasiadały w poselskich ławach...
remad 2007-10-23 22:07:04
skomentuj (5)
-74- pomocy?!
Kolejny weekend na uczelni :) Na szczęście krótki... Mam chwilkę więc coś napiszę, chociaż ogólnie nic ciekawego u mnie się nie dzieje... Ostatnie dni wolności, wszystko wygląda na to, że niedługo zaczynam pracę... I kroi się jeszcze dodatkowe zajęcie na wieczór... Więc może będzie całkiem fajnie... Bo będzie, prawda?
Z M. się układa... Są czasami zgrzyty, ale to chyba normalne... Tym bardziej, że miodowy miesiąc zauroczenia się skończył i przyszedł czas na rzeczywistość... Ale jest dobrze :) Chociaż cholernie trudno mi komuś zaufać... Pewne moje dawne doświadczenia odboły się na mnie. I do póki nie poznałem M. do póki z nim nie zacząłem być, to sam nie zdawałem sobie z tego sprawy... Teraz to wiem i wiem, jak trudna to sytuacja... Jak trudno czegoś bardzo chcieć, ale nie potrafić... I do tego jeszcze moja samoocena... Co raz częściej sobie myślę, że może warto jakoś sobie pomóc? Może jakaś fachowa pomoc...?
remad 2007-10-20 11:10:35
skomentuj (3)
-73- pozajęciowane...
Kolejny tydzień minął. Czy udany? Mam nadzieję że tak. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie to od listopada zacznę pracę :) I to chyba całkiem niezłą. Niby wszystko na 100%, ale już taki jestem, że dopóki nie pójdę pierwszy raz, to nie uwierzę :) Trzeba zatem póki co poczekać.
Weekend na uczelni. Pierwszy zjazd za mną. Wrażenia? Na szczęście są znajomi :) Bez nich byłoby bardzo smutno, a z nimi nawet siedzenie na uczelni w sobotni wieczór do 19 30 może być przyjemne :) Tak więc było całkiem miło :) Czekam na kolejny...
Jedyny minus ostatnich dni to fakt, że chyba troche stęskniłem się za pewnym koffanym osobnikiem... Nie widziałem Go od wtorku i to chyba pierwsza taka przerwa w naszej znajomości... Ale mam nadzieję że szybko nadrobimy, może już jutro? Oj duuużo bym dał...
Bo nawet wiszenie na telefonie kilka godzin w ciągu doby nie jest tym samym co spotkanie... Ehh dużo bym dał za przynajmniej godzinkę z nim na łyżeczkę... :P Uwielbiam się z nim wylegiwać....
remad 2007-10-07 20:28:32
skomentuj (4)
-72- :]
Zanim wybiore sie na długi spacer, żeby wykorzystać jeszcze ostatnie tchnienia słońca, napisze kilka zdań. Za oknem rewelacyjna pogoda, aż chce się żyć. U mnie ostatni wolny weekend, od przyszłego weekendu kolejne studia... A miały być takie długie wakacje... I były!
Weekend mija spokojnie. Od piątku remont dachu, więc jest co robić, (pozazdrościć tym, którzy mieszkają w blokach!), wczoraj rodzinna impreza, a późnym wieczorem wypad do kina na nowy film A. Wajdy pt. Katyń. Ale o tym mam nadzieję napisze oddzielną notkę.
Dzisiaj spacer a wieczorem odbieram mojego Misia z lotniska :) Fajnie że znowu go zobaczę... :)
remad 2007-09-30 15:31:24
skomentuj (3)